Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 142 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak żyję

poniedziałek, 28 marca 2011 0:40
Skocz do komentarzy

Żyję w ciągłym kołowrocie. Ciągle pomagam rodzicom i córce. A tu czas mija i mój urlopo zdrowotny kończy się, więc myśli moje biegną do pracy, ale ponieważ nic się tam nie zmiania na lepsze dla mnie, myślę o tym ze wstrętem i odrazą. Jakoś się będę musiała przymusić, bo trzeba z czegoś żyć. Już nie jest ta praca moją pasją, radością, wytchnieniem, a przymusem i koniecznością. Takie są konsekwencje wieloletniego mobingu. Czegóż mogę się tam spodziweać poza wieczną nagonką? To że mogłam się zdystansować do pracy, jeszcze bardziej uświadomiło mi beznadziejność mojej sytuacji. Pocieszam się, że moje wampirzyce odejdą za 3-4 lata, więc może choć parę ostatnich lat przed emeryturą odetchnę.

Moja słodka wnuczka rośnie. Skończyła już 2 miesiące. Umie powiedzieć "A-gu!" i "A-ła", rży jak konik, kiedy z zadowoleniem ssie mleko z butli, pięknie się uśmiecha się, miała już kolki, pleśniawki, drobny katar. Normalka. Mogę patrzeć na nią bez końca... Nie wiem do kogo jest podobna. Wydaje mi się, że do córki, a córka twierdzi, że do mnie... a tak naprawdę chyba do siebie. 

 Udało mi się zmusić lekarzy do podania ojcu krwi, więc chyba chwilowo jest lepiej. Nawet złapałam drobny oddech, chociaż często płaczę nad ojcem, matką, cierpieniem wszystkich chorych na raka i bliskich, którzy towarzyszyą im w ich ostatniej drodze. Tak się stało, że brat, który jest chirurgiem, mieszka 100 km od naszego miasteczka i nie ma możliwości udzielać rodzicom zbyt często pomocy, więc większość obowiązków spada na mnie. W przyszłym tygodniu chcę załatwić ojcu choć drobną pomoc z domowego hospicjum. Ojciec ma stomę w nerce, cewnik w cewce moczowej i jątrzące się wrzody rakowe na plecach. Potrzebna jest mu więc zmiana codziennych  opatrunków. Robi to mama, ale ma 82 lata i wysiada jej kręgosłup... Powiedziano mi, że pielęgniarki z hospicjum przychodzą 2 razy w tygodniu. Odciążyłyby mamę. Raz na 2 tygodnie odwiedza pacjenta w domu lekarz-onkolog. Ojciec nie chce pogodzić się z tym, że nie ma już żadnych metod leczenia jego raka. Na szczęście ten nowotwór nie daje silnych odczuć bólowych. Uważam, że to wielkie szczęście, ale zobaczymy co będzie dalej.

Pogodziłam się z faktem, że sensem mojego życia stało się służenie innym. Nie narzekam. Wypełniam swoje obowiązki i chwilami czuję się bardzo zmęczona, ale może dzięki temu, kiedyś ktoś z moch dzieci pochyli się nade mną... Uczymy innych na własnym przykładzie...

     

Podziel się
oceń
1
1

Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 16 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  340 779  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Mój bloog zawiera zarówno zapiski z życia codziennego, jak i moją twórczość (opowiadania oraz wiersze). Nie jestem osobą młodą, mam dwoje dorosłych dzieci, męża. Wykształcenie humanistyczne. Pracuję n...

więcej...

Mój bloog zawiera zarówno zapiski z życia codziennego, jak i moją twórczość (opowiadania oraz wiersze). Nie jestem osobą młodą, mam dwoje dorosłych dzieci, męża. Wykształcenie humanistyczne. Pracuję na jednej z polskich uczelni.Próbuję wytrwać.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 340779

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl